Człowiek nie wielbłąd – pić musi. Trzy tygodnie z Dafi.

Wbrew pozorom Dafi to nie jest imię mojego nowego partnera. Dotychczasowy ma się dobrze i nie wymaga wymiany. Opowiadałam Ci ostatnio jak zdiagnozowano u mnie omdlenia odruchowe. Nie ma lekarstwa na tę przypadłość, jedyne co może zminimalizować ryzyko, że zemdleję i rozwalę sobie moją makówkę jest unikanie stresu (buahaha i ha), ćwiczenia fizyczne i odpowiednie nawodnienie organizmu. Stresuję się, jak się stresowałam, jeśli nie bardziej, ale regularnie skaczę na skakance, a o moje nawodnienie dba tajemniczy Dafi.

A będąc bardziej precyzyjną, powinnam napisać tajemnicza Dafi. A jest ona butelką filtrującą. Co prawda w Warszawie głośna jest akcja propagująca picie kranówki, ale ja nie jestem do końca przekonana. Woda może i czysta, ale ile rur przemierzy, niekoniecznie pierwszej młodości, to tylko ona wie. Tak czy inaczej, zawsze starałam się pilnować tych 2 litrów dziennie. Zwłaszcza latem, kiedy wszelkie zaniedbanie tego tematu kończyło się na uciążliwej opuchliźnie stóp. Szklanka wody zawsze towarzyszyła mi na biurku w pracy i przypominała, że powinna być regularnie opróżniana. Szybko jednak można było stracić rachubę i już nie wiedziałam, czy to 3, 4 czy 6 szklanka. Znacznie gorzej wyglądała sytuacja w weekendy, kiedy będąc w domu zajmowałam się swoimi sprawami i ostatnie o czym pamiętałam, to żeby pić wodę.

Najlepszym aktywatorem jest często strach. Skoro więc lekarz mnie postraszył, to od razu zaczęłam się zastanawiać, jak usystematyzować spożycie wody. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby kupić w końcu butelkę filtrującą. Nosiłam się z tym zamiarem od dłuższego czasu, ale nigdy nie było odpowiedniej okazji.  Skoro się nadarzyła, już dwa dni po wizycie u lekarza, miałam swoją butelkę. Dafi oferuje butelki, a dokładniej rzecz ujmując wykończenie butelek w kilku kolorach, co sprawia, że wyglądają naprawdę fajnie. Chyba nie muszę mówić, że nie miałam trudności w wyborze idealnego koloru dla mnie? No właśnie. Dużym plusem jest pojemność i kształt. 0,5l to idealne gabaryty, żeby nie zgubić rachuby w dążeniu do 2l dziennie. Kształt natomiast sprawia, że fajnie trzyma się w ręku (w przeciwieństwie do Brity, której zakup też miałam na uwadze, ale waga, pojemność 0,75l i kształt właśnie skutecznie mnie zniechęciły). Wiem, że wszelkie ekoświry, których cenię i lubię, złapią się za głowę i powiedzą: chwila, moment, butelka jest plastikowa!. Owszem jest. Ale jest też dzięki temu dużo lżejsza, i przecież wielokrotnego użytku, co uważam za wystarczające argumenty rozgrzeszające. Plus fakt, że się nie zbije. Chociaż nie ukrywam, że drugiego dnia użytkowania byłam troszkę zaniepokojona, bo okazało się, że wypukłe części trochę się porysowały, ale po prawie miesiącu mogę stwierdzić, że po prostu się czepiam, a butelka nadal wygląda dobrze.

Jako wisienkę na torcie (a jakżeby inaczej) dorzucam to, że butelka jest dobra, bo… polska. Tak, to nasz rodzimy produkt, a ja bardzo lubię wspierać polską gospodarkę. Teraz trochę wiadomości organizacyjnych. Wiadomo, że filtr, w tym wypadku węglowy, zużywa się. Niespodzianka – nie musicie o tym pamiętać. Po rozpakowaniu butelki okazało się, że w opakowaniu była ulotka informująca, że istnieje możliwość zainstalowania specjalnej aplikacji. Świetna sprawa. możecie za jej pośrednictwem zarejestrować swój produkt, wszak Dafi ma w ofercie również dzbanki filtrujące. Zyskujemy tym samym dodatkowy ROK gwarancji. Potem są już same przyjemności – ustawiamy ilość wody, jaką wypijamy, a aplikacja obliczy nam kiedy mamy wymienić filtr i…wyliczy oszczędności. Ja na przykład, dzięki butelce zamierzam zaoszczędzić w skali roku około 800 złotych. I to po odliczeniu wymiany filtrów. Nieźle. Jestem skąpcem, więc mnie to przekonuje.

Dla mnie ta butelka to strzał w dziesiątkę. Doskonale motywuje do regularnego picia wody, a przecież własnie o to chodzi. Nie muszę chyba nikogo pouczać jak istotne jest odpowiednie nawodnienie. A jeśli jednak potrzebujecie, to zajrzyjcie do Ludwika i posłuchajcie jak może skończyć się zaniedbywanie nawodnienia. I jeszcze jedno. Jeśli butelka sama w sobie Was nie motywuje, to istnieje szereg aplikacji, która może Wam przypominać wypij wodę, albo podlej kwiat. Pij! Woda to życie.