-

Małgorzata Musierowicz: Pulpecja.
Co ja poradzę, że książki Musierowicz są genialne i ponadczasowe? Borejków nie da się nie kochać. A jak postanowiłam, że przeczytam całą Jeżycjadę, to przeczytam! O!
-

Fiona Mitchell: Pokój służącej
Po raz kolejny skusiłam się, żeby przeczytać książkę ze względu na arcypiękną okładkę. I wznosiłam oczy ku niebu, żeby kolejny raz się nie rozczarować.
-

Remigiusz Mróz: Testament
Chciałoby się rzecz „and here we go again”. Bez zaglądania do ściągi nie jestem w stanie powiedzieć który to odcinek serii z Chyłką i Zordonem. Nie potrafię też chronologicznie wymienić jej tytułów. A jednak znowu spotykam się z nimi na stronach Testamentu.
-

Monika Piątkowska: Krakowska żałoba
Nie wiem jak trafiłam na tę książkę. Nie pamiętam. Co gorsza po skończeniu tej lektury, nadal nie wiem czemu chciałam ją przeczytać.
-

Madeline Miller: Kirke.
Kiedy, przeglądając instagramowe zdjęcia książek trafiłam na Kirke, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. A przecież ciągle powtarzam, że nie powinno się oceniać książki po okładce.
-

Anna Brzezińska: Córki Wawelu.
Dziś mam dla Ciebie prawdziwą petardę. Obiecaj mi tylko, że nie zniechęcisz się gabarytami, bo te niestety potrafią odstraszyć. Na szczęście nie mnie.
