-

Madeline Miller: Kirke.
Kiedy, przeglądając instagramowe zdjęcia książek trafiłam na Kirke, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. A przecież ciągle powtarzam, że nie powinno się oceniać książki po okładce.
-

Anna Brzezińska: Córki Wawelu.
Dziś mam dla Ciebie prawdziwą petardę. Obiecaj mi tylko, że nie zniechęcisz się gabarytami, bo te niestety potrafią odstraszyć. Na szczęście nie mnie.
-

Jerzy Bralczyk: 1000 słów.
Jak widzę pozycję opatrzoną nazwiskiem profesora Jerzego Bralczyka, to nic, żadna siła mnie nie powstrzyma przed tym, żebym ją posiadła. Tak było również w przypadku 1000 słów.
-

Miklós Nyiszli: Byłem asystentem doktora Mengele
Dziś bez dowcipkowania. Śmiertelnie poważnie. Bo są książki, które choć trudne, czytać trzeba. Mamy taki obowiązek. Żeby to co było, zawsze pozostało w naszej pamięci. Ku przestrodze. Żeby nigdy się nie powtórzyło.
-

Elżbieta Cherezińska: Niewidzialna korona.
Druga część cyklu Elżbiety Cherezińskiej Odrodzone królestwo za mną. Jak Niewidzialna korona wypadła na tle pierwszej części? Usiądź i poczytaj, chętnie się z Tobą podzielę.
-

Iwona Kienzler: Romanse żon polskich królów elekcyjnych.
Nie wiem czy to zmęczenie materiału, czy są inne przyczyny, ale to pierwsza z bodajże czterech przeczytanych przeze mnie książek tej autorki, która w pewnym momencie strasznie zaczęła mnie nudzić. Może to znak, żeby odsapnąć i zrobić sobie przerwę od Pani Kienzler.
