-

Jerzy Bralczyk: 1000 słów.
Jak widzę pozycję opatrzoną nazwiskiem profesora Jerzego Bralczyka, to nic, żadna siła mnie nie powstrzyma przed tym, żebym ją posiadła. Tak było również w przypadku 1000 słów.
-

Miklós Nyiszli: Byłem asystentem doktora Mengele
Dziś bez dowcipkowania. Śmiertelnie poważnie. Bo są książki, które choć trudne, czytać trzeba. Mamy taki obowiązek. Żeby to co było, zawsze pozostało w naszej pamięci. Ku przestrodze. Żeby nigdy się nie powtórzyło.
-

Elżbieta Cherezińska: Niewidzialna korona.
Druga część cyklu Elżbiety Cherezińskiej Odrodzone królestwo za mną. Jak Niewidzialna korona wypadła na tle pierwszej części? Usiądź i poczytaj, chętnie się z Tobą podzielę.
-

Iwona Kienzler: Romanse żon polskich królów elekcyjnych.
Nie wiem czy to zmęczenie materiału, czy są inne przyczyny, ale to pierwsza z bodajże czterech przeczytanych przeze mnie książek tej autorki, która w pewnym momencie strasznie zaczęła mnie nudzić. Może to znak, żeby odsapnąć i zrobić sobie przerwę od Pani Kienzler.
-

Tom Hanks: Kolekcja nietypowych zdarzeń.
Tom Hanks. Aktor absolutnie wybitny. Oczywistym jest, że jak usłyszałam, że popełnił książkę, to z miejsca zapragnęłam ją przeczytać. No bo jednak Hanks to marka sama w sobie. Toteż w pierwszej wolnej chwili sięgnęłam. I od razu pożałowałam.
-

Andrzej Łapicki: Jutro będzie „Zemsta”. Dzienniki 1984-2005
Jest coś takiego w dziennikach, że czytelnik czuje się nieco zawstydzony. Bądź co bądź „wchodzi w buty” autora, słyszy to, co dotychczas miał on tylko w głowie. Z drugiej strony, jeśli dzienniki są wydane na wyraźną prośbę autora, nie pozostaje nam nic innego jak czytać i czerpać z nich jak najwięcej dla siebie.
