(Po)waga słów. Waż słowa.

Dostaję ostro w skórę za to, że poprawiam ludzi. Nieważne, czy uprzejmie zwracam uwagę, czy z podirytowaniem i uporem maniaka po raz dwudziesty powtarzam, że nazwiska się odmienia.

Życie za słowo

Czy wiesz, że mowa (dźwięk) pojawiła się na świecie około 30 tysięcy lat temu? Pismo natomiast 23 tysiące lat później. Tymczasem w Polsce, w roku 1930 analfabetyzm sięgał 20-30%. Umiejętność czytania i pisania była tak ważna, że w XIII w. w Anglii ułaskawiano nawet największych zbrodniarzy, jeśli ci nie byli analfabetami. Benedyktyni natomiast, przed wynalezieniem przez Gutenberga druku, przepisywali księgi. Oczywiście zachowując zasady najwyższej jakości kaligrafii. W taki sposób potrafili jedną księgę przepisywać cały rok. Z drugiej strony 63% Polaków nie jest w stanie w rok tyle przeczytać, a co dopiero przepisać.

Fatalna pomyłka

Doskonałym przykładem na to, jak straszna w skutkach może być pomyłka językowa jest Mojżesz. Na pewno kojarzysz Michała Anioła. To bodaj najbardziej uznany homoseksualista wśród chrześcijan. Bądź co bądź sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej to właśnie jego dzieło. Tak czy inaczej, wśród licznych rzeźb Michała Anioła jest jedna, przy której chciałabym się zatrzymać na dłużej. Oto Mojżesz:

Dobrze widzisz. Mojżesz ma rogi. Nie, to nie ma nic wspólnego z dzisiejszym rozumieniem „rogacza”, Sefora nie miała z tym nic wspólnego. To pomyłka językowa, która jak widać miała fatalny skutek.

Mała zmiana, duży efekt

Święty Hieronim, bo on jest sprawcą całego zamieszania, był tłumaczem Biblii z hebrajskiego na łacinę. Warto wiedzieć, że w języku hebrajskim brak jest samogłosek! Wyobraź sobie, że masz wyraz „ls” i to może być i „las” i „lis” i „los” – koszmar. I biedny św. Hieronim dał się złapać w tę pułapkę językową. Co prawda w całej Biblii pomylił się tylko raz, ale jak znacząco. Nie znam hebrajskiego, więc nie będę przytaczać tego słowa, ale chodziło o fragment, kiedy to Mojżesz schodzi z góry Synaj, trzymając tablice z Dekalogiem. I zamiast przetłumaczyć, że Mojżesz idzie podekscytowany z WYPIEKAMI na twarzy, nasz święty tłumacz zapisał, że idzie z ROGAMI na głowie. I tak oto, przez wiele wieków, w sztuce utrwalał się wizerunek proroka z przymiotem diabelskim!

Poprawiajmy się

Następnym razem, jak fukniesz na kogoś, kto śmie (!) poprawiać Twoje błędy, pomyśl sobie o biednym, rogatym Mojżeszu. Nie wiem jak inni, ale ja osobiście poprawiam zawsze w dobrej intencji, żeby osoba, która robi błędy nie wystawiała się na pośmiewisko. I żeby była jasność – święty Hieronim wielkim tłumaczem był. Użyłam go wyłącznie jako przykładu jak dużo zamieszania może zrobić błąd, który w tym przypadku był przypadkowy, a język oryginału, nomen omen, piekielnie trudny.