Iwona Kienzler: Romanse żon polskich królów elekcyjnych.

Nie wiem czy to zmęczenie materiału, czy są inne przyczyny, ale to pierwsza z bodajże czterech przeczytanych przeze mnie książek tej autorki, która w pewnym momencie strasznie zaczęła mnie nudzić. Może to znak, żeby odsapnąć i zrobić sobie przerwę od Pani Kienzler.

Iwona Kienzler: Marysieńka i Sobieski. Wielka miłość

Z panią Iwoną miałam już okazję spotkać się przy okazji lektury jej książki W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski. Skoro już wtedy było mi mało i miałam ochotę na deser, ogarnąwszy nieco książki, które czekały na przeczytanie, ochoczo wzięłam się za kolejną historyczną perełkę.

Iwona Kienzler: Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica.

Kto nie zna Sierotki Marysi, niech pierwszy rzuci kamieniem. Komu jest obca Rota z szeregu wystąp! A Co słonko widziało, wie tylko słonko. No chyba, że akurat było Na jagodach. Umówmy się: Konopnickiej nikomu przedstawiać nie trzeba. Tylko, czy aby na pewno…?