Iwona Kienzler: Marysieńka i Sobieski. Wielka miłość

Z panią Iwoną miałam już okazję spotkać się przy okazji lektury jej książki W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski. Skoro już wtedy było mi mało i miałam ochotę na deser, ogarnąwszy nieco książki, które czekały na przeczytanie, ochoczo wzięłam się za kolejną historyczną perełkę.Patrząc na tytuł, nie ukrywam, że  spodziewałam się historii płomiennego romansu, z pikanterią gratis. Tymczasem autorka zaserwowała solidną dawkę historii, której forma przedstawienia jest na pewno bardziej przystępna niż ta z podręczników szkolnych. Książkę „połknęłam” w jeden dzień i wielokrotnie zatrzymywałam się i w myśli życzyłam sobie, żeby tak wyglądały lekcje historii. Oczywiście osią całej historii jest relacja między Janem III Sobieskim a Królową Marysieńką, ale została ona świetnie wykorzystana jako pretekst do przedstawienia realiów XVII w. Sytuacja polityczna w Polsce i na świecie, relacje międzyludzkie, największe rody szlacheckie, informacje kto się wtedy liczył. Prawdziwy smakołyk dla każdego, kto ma słabość do historii. Ja mam, więc ja to kupuję.

Sama miłość dwojga bohaterów niewątpliwie była wyjątkowa. Każdy kto słyszał o korespondencji tych dwojga mógłby wysnuć wnioski, że ich życie było usłane różami. Nie do końca. Z książki dowiadujemy się, że Maria Kazimiera zanim poślubiła Sobieskiego (w atmosferze skandalu z resztą) była już zamężna. Oprócz tego była około 17 (!) razy brzemienną, z czego tylko czwórka ich dzieci dożyła dorosłości.

Nie twierdzę, że to pozycja idealna, znalazłam kilka nieścisłości, ale nawet one wyszły mi na dobre, bo zaczęłam szukać informacji, które by je potwierdziły, albo rozwiały. Przy okazji możesz dowiedzieć się, jak to w końcu było z tymi ziemniakami i kim u diabła był Minionek!

Smacznego. I wiem, że ciąg dalszy nastąpi.

0 comments