Foto środa odc. 70. Mała zmiana – duży efekt.

Goście w drodze, więc dziś na szybko. Przedstawiam dwie pary pozornie bliźniaczych zdjęć.

Pozornie bliźniaczych, bo chociaż „punkt widzenia” aparatu ani drgnął, nie przesunęłam statywu nawet o milimetr, to jednak zmieniłam punkt ostrości. Tak, ręcznie. To sprawia, że w przeciwieństwie do automatycznych ustawień, gdzie ostrość ustawiana jest na środku, można eksperymentować i pokazać co jest ważne na zdjęciu nie kompozycją – to co na środku – tylko ostrością.

Jeśli chodzi o aspekty techniczne, to w moim aparacie, podczas patrzenia przez wizjer, wystarczy nacisnąć klawisz góra, dół, prawo, lewo, żeby zauważyć jak czerwona kropka przesuwa się po kadrze. To właśnie punkt ostrości.

W moim odczuciu zdjęcia zrobione z punktem ostrości umieszczonym niestandardowo w kadrze są ciekawe i niebanalne. To dobry sposób, żeby fotograf pokazał, że on tu decyduje co jest ważne i w jaki sposób to pokazać. On. Nie maszyna.

Ty jestes fotografem i Ty jesteś najważniejszy. Korzystaj z manualnych ustawień i nie daj sobie narzucić „zasad” i „woli” sprzętu.

Może tak jak ja masz już ukwiecony balkon? Bierz zatem statyw i fotografuj, baw się ostrością i wybieraj to, co dla Ciebie najważniejsze.