Noworoczne frazesy.

Przełom roku to doskonały moment na podsumowania i postanowienia. O ile z podsumowaniami społeczeństwu idzie całkiem przyzwoicie, to z postanowieniami jest dużo gorzej. Przed oczami stoi mi mem, na którym dziecko pyta mamy co to są postanowienia noworoczne. Mama odpowiada, że to coś, o czym zapomina się w połowie stycznia. Bolesne, ale prawdziwe. A wiecie jaki jest najlepszy sposób na to, żeby nie złamać tychże? Banalny. Nie postanawiać. Nie przyrzekać noworocznie.
Ja rzeczywiście nie stosuję praktyki tworzenia list z noworocznmi postanowieniami. Nie licząc liczby książek na goodreads.pl (zawsze 100!). W tym roku jednak, z moim Przyjacielem postanowiliśmy. Przede wszystkim to, że zredukujemy narzekania i zrobimy co w naszej mocy, żeby ten rok był lepszy. Dla nas i dla naszych najbliższych. Może będzie łatwiej, jak będziemy się nawzajem motywować i pilnować. Wydaje mi się, że jest to dużo, dużo trudniejsze postanowienie niż codzienny dziesięciokilometrowy bieg, czy siódme poty na siłowni. Dlaczego? Ano dlatego, że nie jest to w pełni zależne od nas samych. Bo jak można nie marudzić, jak droga do pracy, przez durny korek zajmuje nie 15, a 45 minut? Albo kiedy w domu na głowę spada nam świetlówka? Nie mówiąc o tym, jak po raz setny nie chce zapalić nam auto. Wtedy zdrowo jest pomarudzić i nie trzymać frustracji w sobie. Można dać upust negatywnym emocjom i pobazgrać kartkę, pójść na kraw magę, czy dać komuś w mordę (nie! Wcale tego nie napisałam, jestem pacyfistką!). A co jeśli do narzekania „motywują” nas inni? A na to już jest rada. Bo mamy wpływ na to z kim mamy do czynienia. Kolega jest hipokrytą i krytykuje postawy, od których sam nie stroni? Można ograniczyć kontakt. Znowu komuś uchyliłeś nieba, a w zamian dostałaś kubeł zimnej wody na głowę? Zastanów się, czy przypadkiem nie zmienić wybranki na taką, która doceni starania. Koleżanka żyje tylko dzięki plotkom, niestety także na Twój temat? Gratuluję! Znaczy masz bardzo ciekawe życie. Może puść o sobie taką plotkę, że nawet ona będzie się wstydziła ją powtórzyć. Przyjaciółka po raz setny prosi Cię, żebyś rzuciła wszystko i jej pomogła, a nigdy nie ma jej, kiedy Ty potrzebujesz pomocy? Może pożyczę Ci słownik języka polskiego i sprawdzisz definicję słowa „przyjaciel”?
Życzę Wam wszystkim z całego mojego cierpkiego serducha, żebyście pozbyli się ze swojego życia wszystkiego co toksyczne. I nie ograniczałabym się tylko do związków chemicznych w jedzeniu czy ciuchach. Bądźcie kowalami swojego losu i otaczajcie się ludźmi, którzy będą dumni z tego, że mają Was obok, którzy będą ciągnęli Was w górę, nawet jeśli mieliby to robić za uszy [auć]. Innym może warto podziękować, albo zredukować kontakt. Może nie sprawi to, że z miejsca będziecie szczęśliwi, ale na pewno powodów do narzekania będzie mniej.

PS Iga, dziękuję za, podejrzewam mimowolną inspirację.