Foto środa odc. 9. Jak robić zdjęcia w listopadzie?

Odpowiedź jest prosta. Nie robić. Oczywiście żartuję, ale nic raczej nie poradzisz na to, że to właśnie listopad jest najmniej wdzięcznym miesiącem, jeśli chodzi o fotografowanie.

Dlaczego jest najgorszy? Chcesz, czy nie, najlepsze zdjęcia to te, wykonane w świetle dziennym. Żadne światło sztuczne nie zapewni Ci takiego efektu. W listopadzie światła dziennego jak na lekarstwo. W zasadzie bez frustracji można fotografować kilka godzin. Powiedzmy między 10 a 14, nawet kiedy chmury wiszą nisko, światło jest przyzwoite. Wcześniej i później, to już tylko ostra obróbka zdjęcia może je ożywić. Coś za coś jednak. Zazwyczaj kończy się przeholowaniem i zdjęcie jest obsypane niezłym ziarnem… Nie wygląda wtedy ani dobrze, ani naturalnie. Ja we wskazanym czasie siedzę w biurze i nie mam raczej możliwości biegania z aparatem. Czyli co? Mam na cały listopad rzucić obiektyw w kąt? No bo w grudniu to wiadomo, święta, zdjęcia mają swój klimat, wszystkie te światełka, ozdoby robią swoje. A i im bardziej wyciszone światło, bardziej nastrojowo, tym bardziej świątecznie i tym lepsze zdjęcia. I tym właśnie często ratuje się w listopadzie. Chociaż jestem zagorzałą przeciwniczką tego, że ledwo znicze zgasną na grobach, a już w centrach handlowych choinki atakują Cię tak agresywnie, że do świąt już nimi – za przeproszeniem – rzygasz, to jak pisałam przed dwoma tygodniami, u mnie lampki choinkowe są w użytku cały rok. Chodzi o to, że staram się je wykorzystywać w taki sposób, żeby nie przywoływały na myśl Bożego Narodzenia.

odcinku siódmym pokazywałam Wam tło z lampek w ruchu. Dziś chciałabym, żebyście spróbowali maksymalnie rozmyć światełka, skupiając ostrość na małym przedmiocie. Kluczem do sukcesu jest to, żeby przedmiot fotografowany był w dużo mniejszej odległości od aparatu, niż od lampek. Łapiąc ostrość na bliskim przedmiocie, światło się rozmywa i voila mamy ciekawe zdjęcie, bez światła dziennego. Ten sam trik wykorzystałam tutaj. Tylko z książką było duuuużo trudniej, bo jest większa i przez to tło przez wiele prób (ze specem od fotografii na „gorącej linii”) nie rozmywało się tak, jakbym sobie tego życzyła. Ale do stu razy sztuka. Nie warto się zniechęcać. Oczywiście, kiedy robisz tego typu zdjęcie po zmroku, siłą rzeczy pamiętaj o statywie. Ale o tym już wiesz, bo przecież mnie czytasz.